Różnica między fizjoterapeutą, a osteopatą

W ostatnim czasie dużą popularnością cieszą się szkoły osteopatii, powstają nowe szkolenia o tematyce osteopatycznej, a sami osteopaci wzbogacają rynek usług w Polsce. Mimo, że pełnię zawód medyczny, to na początku gdy usłyszałem o kimś takim jak osteopata, to za bardzo nie wiedziałem, do której szufladki włożyć ten zawód. Dojście do tego czym faktycznie jest osteopatia oraz czym różni się od fizjoterapii zajęło mi chwilę. Teraz chciałbym się tym podzielić z Tobą.
PS: Nie będzie tutaj żadnego wsparcia ze strony piśmiennictwa naukowego. Przeczytasz tylko i wyłącznie moją subiektywną opinię.

Fizjoterapia

W moich oczach fizjoterapia to coś wspaniałego. Leczenie (niedosłownie) bez tabletek i innych leków, a jedynie poprzez ruch i manualne techniki wykonywane przez fizjoterapeutę. Diagnostyka bez korzystania z drogiego sprzętu, poprzez testy funkcjonalne i dotyk terapeuty. Oczywiście, taka diagnostyka jest mniej dokładna, ale są przypadki, że jest paradoksalnie bardziej dokładna niż np. badanie RTG czy USG.

Stary schemat leczenia, który wpojono do głów obywateli kilka pokoleń wstecz polega na tym, że jak coś się dzieje, to koniecznie trzeba iść do lekarza się zbadać lub zacząć brać jakieś leki. Pierwszy błąd polega na tym, że wynik badania tak na prawdę o niczym konkretnym nie świadczy, a leczenie lekkich postaci chorób czy dysfunkcji kończy się na słowach „taka Pana natura, proszę nauczyć się z tym żyć”, czyli po prostu jest za wcześnie, żeby wprowadzić jakiekolwiek leczenie, „poczekajmy aż objawy się powiększą wtedy się Pan zakwalifikuje do TAKIEGO I TAKIEGO leczenia”.

Miało nie być badań, ale są ciekawe publikacje, które porównują wynik rezonansu kręgosłupa osób z dolegliwościami bólowymi do osób niebólowych. W skrócie, nie ma żadnych różnic między grupami. Osoby bólowe mają nie raz czysty wynik, a nie raz wykrytą jakąś zmianę patologiczną w kręgosłupie i dokładnie tak samo ma się sytuacja u osób bezbólowych. Wniosek – wynik badania nie ma nic wspólnego z faktycznym funkcjonowaniem pacjenta.

Fizjoterapia daje możliwość poprawy stanu zdrowia i sprawności pacjenta, często tam gdzie wielu innych specjalistów już się poddało. Na szczęście zmiany idą ku dobremu i co raz więcej można zauważyć współpracy na linii lekarz-fizjoterapeuta. Zwykło się narzekać na lekarzy jacy to są źli, ale My fizjoterapeuci wcale nie jesteśmy lepsi. Zawód jak każdy inny, nie łatwo znaleźć faktycznego specjalistę.

Osteopatia

Nie czuję się w pełni uprawniony do opiniowania osteopatii, ponieważ z zawodu jestem fizjoterapeutą. Aby zostać osteopatą w Polsce należy ukończyć studia podyplomowe na kierunku osteopatia, na które dopuszczona może być osoba, która posiada już wykształcenie fizjoterapeutyczne, pielęgniarskie lub lekarskie (dwóch ostatnich nie jestem pewien czy na wszystkich uczelniach).
Na marginesie, jestem ciekaw czy za kilka lat nie ulegnie to zmianom w kierunku mniejszych wymagań dla chętnych.

Pomimo tego, że gdyby ten sam pacjent trafił do dwóch gabinetów: fizjoterapeuty i osteopaty, prawdopodobnie podejście do diagnostyki i terapii byłoby kompletnie różne, to osobiście nie widzę, aż tak wielu różnic między tymi profesjami. Osteopaci często powtarzają, że osteopatia, to kompletnie inny zawód. Nie zgodziłbym się z tym. Dla mnie osteopatia jest specyficznym sposobem myślenia na temat zdrowia oraz podejścia do jego utrzymania. To co wyróżnia ten kierunek ponad fizjo, to na pewno baaaardzo duży nacisk na znajomość anatomii, fizjologii i embriologii – czyli poznania budowy człowieka, połączeń między elementami oraz mechanizmów zachodzących w ciele i umyśle. Jest to ogromna przewaga nad fizjoterapią (w kontekście edukacji na uczelniach wyższych), ponieważ tak podstawowa wiedza jest później rozwijana w dalszym rozwoju terapeuty i stanowi fundament do zdobywania kolejnej wiedzy, a dopiero następnie umiejętności terapeutycznych. W fizjoterapii mam wrażenie, że jest na odwrót – najpierw umiejętności, a dopiero potem teoria.

Tak jak wspomniałem, osteopatia jest bardziej sposobem myślenia, aniżeli jakimiś konkretnymi technikami terapii czy diagnostyki. Praktyczną część obu zawodów można nazwać terapią manualną, czyli wszelkimi techniki manualnymi (wykonywanymi rękoma terapeuty), które aplikuje się na ciało pacjenta – w obu profesjach można wykonywać te same rzeczy. To, jak pracuje terapeuty zależy tylko i wyłącznie od niego samego. Wcale nie trzeba kończyć studiów osteopatycznych, aby pracować tymi samymi technikami – można się ich nauczyć samemu w książkach, na webinarach czy szkoleniach. Natomiast świadomość wykorzystania tych technik oraz umiejętność wyboru właściwego podejścia do uzyskania szybszych i lepszych efektów zależna jest od wiedzy teoretycznej z anatomii, fizjologii i embriologii.

Iść do osteopaty czy do fizjoterapeuty?

Jest to pytanie bez konkretnej odpowiedzi tak na prawdę. Wszystko zależy od osoby, do której się trafi, czyli od terapeuty. Każdy z nas ma swojego sprawdzonego mechanika czy fryzjera, którema ufa i jest zadowolony z jego usług. Z drugiej strony w zawodach medycznych nie da się być doskonałym na każdej płaszczyźnie, bo wiedza do poznania jest zbyt szeroka, a umiejętności wymagają czasu do opanowania. Dobrze jest szukać osób, które na co dzień zajmują się problemami pacjentów, z którymi właśnie się zmagasz, a w dobie internetu, aż żal nie sprawdzić opinii na temat danej osoby, w której ręce zamierzasz się oddać.

Podsumowanie

Środowisko medyczne jest dość hermetyczne i trudne. Medycy nie lubią konkurencji, a ego i duma potrafią szybować w górę w zastraszającym tempie. Myślę, że między innymi dlatego tak bardzo środowiskom zależy na niełączeniu osteopatii z fizjoterapią. Po części to rozumiem, bo uważam, że osteopaci mają znacznie większą wiedzę (przekazywaną na studiach, reszta zależy od terapeuty), ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby fizjoterapeuci tą samą lub większą wiedzę zdobyli. Sam od pewnego czasu rozwijam się bardziej w kierunku osteopatycznym, ponieważ widzę w tym ogromny potencjał terapeutyczny, co oczywiście nie czyni mnie osteopatą. Nie czuję się w 100% fizjoterapeutą, ani w 100% osteopatą – chciałbym być gdzieś pomiędzy i nazywać się pokornie po prostu terapeutą.

Photo by Toa Heftiba on Unsplash

Podobne wpisy